| W historii Kalisza Pomorskiego, tej przedwojennej, gdy był to Kallies a wcześniej Callies, niemałą rolę odegrali nie tylko zbrojni lub bogaci panowie ale również panie. Mówi się jednak o tym niewspółmiernie rzadziej. Tymczasem to one często ratowały z opresji swoje dzieci, swoich mężów, czy wspólne majątki. I bez ich starań, dzieje naszych okolic potoczyłyby się zupełnie inaczej. |
| Czym prędzej, zapewne z pomocą rodziny swojej oraz męża, ta niezwykle dzielna kobieta sformowała, jak to opisuje Jarosław Leszczełowski, „małą, prywatną armię”. I w lutym 1601 roku uwolniła nie tylko Sebalda, zdobywając Mirosławiec, ale i zagarnęła niemałe łupy, by opłacić zaciężnych żołnierzy. Dodajmy jeszcze, że po śmierci Sebalda podczas walk w Inflantach (1602 r.), Elżbieta wyszła ponownie za mąż, za polskiego szlachcica – Wojciecha Goryńskiego. |
| Mamy już więc w historii Kalisza Pomorskiego swoją wojowniczkę Elżbietę von Güntersberg – niczym Joannę d’Arct oraz swoją nieznaną z imienia modelkę. Czas na kobietę, która zapewniła mężowi majątek, a gdy ten zginął pod Auerstedt (w roku 1806 wojska Napoleona rozgromiły w okolicach Jeny armię pruską), wychowała ich pięcioro dzieci. To Karolina von Wangenheim, żona Augusta, córka generała Johanna Heinricha Albrechta von Doeberitz i hrabiny Caroline Schmettau. |
| Karol (Carl) von Wangenheim, syn Karoliny, poślubił w Rahnwerder (21 czerwca 1828 roku) pobożną córkę pastora Augustę Henriettę Lobedan, z którą mieli tuzin dzieci. Nas interesuje to ostatnie, dwunaste dziecko, urodzony w roku 1849, Ulrich Conrad von Wangenheim. |
|
|
| Bogumił Kurylczyk |